Management kontakt:

maria@maniaevent.pl
+48 667 631 717

Ważne – nie przyjmujemy zgłoszeń do programu!

Castingi do programów z moim udziałem prowadzą kanały:  TVN, HGTV oraz TVN Style. Informacji szukajcie na stronach i FB kanałów.

Dzień dobry i dobranoc, czyli jak wybrać rozkładaną sofę

Kategorie: • Autor: Komentarze ()

Polacy są zdecydowanie mistrzami przestrzeni wielofunkcyjnej. Dlaczego? Bo naszym głównym problemem mieszkaniowym jest zbyt mało metrów kwadratowych. Upychamy więc zwykle salon, sypialnię, jadalnię i garderobę w największym pokoju (służącym też często za scenę, parkiet, poligon doświadczalny i salę treningową) a drugi pokój (jeśli go mamy) oddajemy pociechom. Polak potrafi! Zorganizowani, popakowani w niezliczone ilości schowków i pawlaczy, z grubsza urządzeni wiedziemy więc nasz żywot w m2, lecz jedna rzecz nie pozwala nam zasnąć – niewygodne posłanie 🙂

I dziś będzie właśnie o tym. Często pytacie mnie jaką kanapę wybrać do salonu, żeby i w dzień i w nocy było wygodnie. A może łóżko? Ale jak to wszystko zmieścić? A co z dodatkowym miejscem dla gości? Czy ładna, komfortowa sofa w ogóle może się rozkładać? Jako, że zbliża się sezon świąteczny, czyli „rodzina na kupie”, pomyślałam, że to doskonały moment, by przyjrzeć się temu bliżej.
Kanapową pogadankę postanowiłam zrobić na przykładzie mebli z mojej ulubionej sieciówki – dlaczego? Kanapy z IKEA są ładne, różnorodne, trwałe, atrakcyjne cenowo i dostępne od ręki. Od razu chcę jednak zaznaczyć, że jeśli chodzi o wybór/kupno mebla, na którym będziemy ( w różnych pozycjach) spędzać masę czasu, trzeba kierować się nie rankingami, opisami ekspertów czy wyglądem, ale własną wygodą. W skrócie oznacza to tyle co wycieczka do sklepu i próby, próby próby – siedzenie, leżenie, polegiwanie. Naprawdę 🙂
Tymczasem z mojej strony możecie liczyć na małą pomoc.
Pierwszą kategorią kanap, są te, które widzę bardziej w charakterze kanap gościnnych. Dlaczego?  Charakteryzują się tym, że po rozłożeniu mamy powierzchnię do spania składającą się z 2 lub 3 oddzielnych poduszek, które wcześniej były siedziskami czy oparciami. Jeżeli zamierzamy spać na takiej kanapie na stałe, proponuję kupno nakładki na materac, która zwiększy nasz komfort.
Największymi zaletami takich kanap jest cena, zgrabny wygląd i gabaryty. Zmieniając je w łóżko idziemy w stronę klasycznego tapczanu, czyli rokładamy tylko dodakowe 90 cm, dzięki czemu nie trzeba robić wielkiego przemeblowania na noc 🙂 Klasyczny przykład takiej sofy to GRALVIKEN
Można spokojnie zastosować ją zarówno we wnętrzach nowoczesnych, jak i potraktować niczym bazę do miliona poduszek i włożyć do bardziej przytulnych pomieszczeń. Cena jak najbardziej mnie przekonuje 🙂
Jeżeli wolimy kanapę w kształcie litery L, zdecydowanie moim faworytem jest FRIHETEN – tu mamy też do czynienia z większym pojemnikiem do przechowywania (lubimy to :). Znowu – prosty, elegancki design pasujący właściwie do wszystkiego.
Kategoria druga sof rozkładanych to te, które w nocy zmieniają się nasze łóżko. Tu, zważywszy na to, że sen to prawie połowa naszego życia, proponuję zainwestować trochę więcej. W końcu człowiek wyspany to człowiek szczęśliwy. Idealnym przykładem sofy, która jest ultra wygodna przez całą dobę niezależnie od zastosowania jest BACKABRO.
Głębokie siedzisko i miękkie poduchy gwarantują relax przed telewizorem, a materac z kieszeniami sprężynowymi idealny sen. Zwróćcie uwagę, że dno łóżka powstałego po rozłożeniu stanowią listwy – takie jak w normalnym łóżku.
Kształt kanapy jest bardzo tradycyjny – dostępnych jest oczywiście kilka zdejmowanych pokryć więc nawet biel nie musi być nam straszna. Poza ceną sofa ta różni się od poprzednich sposobem rozkładania – całość wyjeżdża do przodu, musimy mieć więc więcej miejsca w pokoju i potrzebne jest zwykle rozsuwanie innych mebli. W tego typu kanapach nie ma zwykle pojemników na pościel, a materac jest albo schowany pod siedziskiem, albo pokrowiec na siedzisko ma suwak, dzięki czemu poduchy rozkładają się tworząc wygodny materac.
Wiem, że są tacy, którzy alergicznie reagują na opcję rozkładania – często w swoich projektach umieszczam w salonie łóżka. Można je oddzielić ścianką, albo zasłoną. Jeżeli nie potrzebujemy dużego łóżka dobrym rozwiązaniem jest coś na kształt łóżko-kanapy. Desigenrskie modele tego typu jak FLOTTEBO, po zdjęciu poduszek zamieniają się w wygodną leżankę.
Pod spodem macie sporo miejsca do przechowywania w otwieranej skrzyni. Materac jest bardzo wygodny, jedynie 120 cm szerokości (istnieje też tańsza wersja 90 cm) może być przeszkodą by traktować taki mebel jak pełnoprawne łóżko. No chyba, że jesteśmy na początku wspólnej drogi życiowej 🙂
120 cm materac ze stelażem na zwykłych nóżkach lub na paletach też może być doskonałą sofą w dzień. Trochę głęboką (średnia głębokość wygodnej kanapy to 90 cm) ale dodatkowe 30 cm możemy zapełnić poduszkami.

Fot. Piotr Czaja

 

Fot. Piotr Czaja

Kolejną rozkładaną sofą, którą bardzo lubię jest ta z serii PS.
Idealnie nadaje się do młodzieżowego pokoju – nastolatki uwielbiają wielkie łóżka oraz przyjmowanie znajomych – to wszystko nie idzie w parze z małymi pokojami. Ta sofa po rozłożeniu staje się dużym łóżkiem z prawdziwym materacem. Może być rozłożona przez większość czasu (wygląda jak zwykłe łóżko) i zamieniać się w sofę tylko na przyjście gości.
Występuje ona w mnóstwie wariantów kolorystycznych i trzech wariantach cenowych, zależnych od rodzaju materaca. Najdroższy jest oczywiście najwygodniejszy – jak to w życiu bywa 🙂
Na koniec zostawiłam sobie creme de la creme. Mój hit, którego od lat nic nie przebije. Leżanki, łóżka dzienne, łóżka rozkładane – pod tymi nazwami występuje coś, co jest połączeniem wygodnego łóżka i kanapy i sprawdzi się zarówno w salonie, jak i w sypialni czy pokoju dziecka. Szczególnie jeśli pokój dziecka kilka razy w roku pełni też funkcję pokoju gościnnego. Wersja nowoczesna to np. FYRESDAL.
Zaś moja ukochana wersja klasyczna to HEMNES.
Wersja złożona ma szerokość 80 cm, rozłożona 160. W dzień to dwa materace położone na sobie (w ten sposób możemy też spać w wersji jednoosobowej), w nocy wysuwamy stelaż i rozkładamy materace. Za plecami możemy umieścić mnóstwo poduszek.
Nie będę Was oszukiwać – to jeden z tych mebli, którego skręcenie jest dosyć czasochłonne. Jest ciężki, z litego drewna i ma mnóstwo elementów. Ale efekt jest warty wysiłku! Dostajemy mega wygodne łóżko, dwie szuflady plus kanapę. Warto 🙂

Fot. Celestyna Król

Ufff. Mam nadzieję, że trochę Wam rozjaśniłam kwestie związane z trudnymi wyborami dzienno – nocnymi – jeszcze tylko drobne wskazówki na koniec:
– Decydując się na rozkładaną kanapę dokładnie sprawdźcie jej wygodę. Organoleptycznie. W wersji złożonej i rozłożonej.
– Stolik kawowy czy jakiekolwiek inne meble stojące “na drodze” rozkładania kanapy muszą być lekkie lub mobilne.
– Jeżeli decydujecie się na dywan pamiętajcie, że przy rozkładaniu może być problematyczny. Najlepiej zdecydować się na sztywniejszy model i jego brzeg umieścić pod niemobilną częścią kanapy.