Management kontakt:

maria@maniaevent.pl
+48 667 631 717

Ważne – nie przyjmujemy zgłoszeń do programu!

Castingi do programów z moim udziałem prowadzą kanały:  TVN, HGTV oraz TVN Style. Informacji szukajcie na stronach i FB kanałów.

Za każdym razem we wrześniu, czyli jak to się stało i o spełnianiu marzeń.

Kategorie: • Autor: Komentarze ()

Wrzesień jest zdecydowanie moim ukochanym miesiącem w roku. Z jednej strony to zasługa osobistych urodzin, z drugiej corocznego poczucia, że oto nadchodzi nowy początek. Czyste zeszyty, obietnice, słońce zza szybko sunących chmur. Czas przemyśleń i podsumowań. Wiem, że większość ludzi wpada w ten nastrój w okolicach 1 stycznia, dla mnie jednak niezmiennie to rytuał wrześniowy.

Siedzę więc nad melancholijną herbatką i zastanawiam się jak to się wszystko stało. Przeminęło tak szybko, umknęło. Przecież dopiero co były wakacje!

Moje, odkąd mam dom na Warmii wyglądają niezmiennie tak samo, choć z każdym rokiem przybywa atrakcji. Tak się czasem zastanawiam czy ekspansje remontowo – budowlane kiedykolwiek mi się znudzą, ale na razie nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie. ☺

W tym roku spełniłam swoje wielkie marzenie z dzieciństwa, kiedy to każdy słoneczny dzień spędzałam na publicznym basenie wśród setek sobie podobnych – własny basen. ☺

 

Ale od początku. Najpierw miał być to staw kąpielowy – czyli ekologiczny samoczyszczący się zbiornik z cudownie przejrzystą wodą. Niestety po zdokumentowaniu tematu wyszło na to, że koszty mnie przerastają i zwykły, czaderski basen rodem z Kalifornii będzie bardziej ekonomiczny. Tak, wiem co myślicie – i tak drogo, fanaberia i w dodatku w Polsce mamy tak mało letnich miesięcy. Owszem. Ale spełnienie swoich marzeń w połączeniu z radością pływania we własnym basenie, zrobionym za własne, zarobione pieniądze jest absolutnie cudowna.
Po pierwszym sezonie stwierdzam, że było warto.
Z resztą baseny powoli przestają być już produktem aż tak ekskluzywnym. Rynek nasycony jest różnymi rozwiązaniami, dla tych co chcą się pluskać i pływać. Kiedyś, mieliśmy do wyboru mikroskopijne baseniki dmuchane i koszmarnie drogie ramiaki – teraz wybór jest ogromny, a jadąc przez Polskę w ¼ ogródków możemy dostrzec błysk błękitu wody.Ja tymczasem poszłam na całość. Basen miał mieć minimum 2,5 m na 7 m i być wkopany w ziemię, no i oczywiście na już. Jako, że sprawą zajęłam się na początku maja, udało się. ☺

 

 

Wykonawcę –  firmę Relax Pool znalazłam przez portal aukcyjny, sprawdziłam opinie w necie – produkują i stawiają więc biorą pełną odpowiedzialność. Proces budowy trwa kilka dni. Rozważając budowę basenu pamiętajcie, że trzeba gdzieś ukryć cały osprzęt – pompy, podgrzewacze i elektronikę, a co za tym idzie przekopać kawałek ogródka, by doprowadzić rury w odpowiednie miejsce.

 

 

Oczywiście pozostaje też kwestia tego, co znajdzie się wokół basenu. Rozważałam oczywiście opcję kafli – tu znowu należy postawić na jak najbardziej „tępe”, żeby uniknąć poślizgnięcia, jednak marzyłam o drewnie. Problem w tym, że bałabym się postawić na nawet zaimpregnowane gatunki rodzime – zbyt duże narażenie na ciągły kontakt z wodą i obowiązek ponownych impregnacji, a gatunki egzotyczne są potwornie drogie.
W końcu postawiłam na rozwiązanie optymalne – nie najbardziej ekonomiczne, za to gwarantujące brak problemów. Kompozyt. Tarasowe deski kompozytowe marki Bergdeck cudownie imitują drewno, ale są odporne na słońce, mróz i gwarantują brak konieczności jakiejkolwiek impregnacji.

 

 

 

Całość została zwieńczona murkiem, który wykonał dla mnie Pan Edek, a jego żona Iwonka obsadziła całość werbeną, w której się zakochałam bez pamięci.
Długo szukałam odpowiednich leżaków i w końcu, znowu na serwisie aukcyjnym, dorwałam pufy – wyglądają świetnie, są odporne na wodę, łatwe w czyszczeniu i przede wszystkim są wygodne.

 

 

Zdecydowanie w tym roku życie warmińskie przeniosło mi się nad basen. Jeżeli zastanawialiście się kiedyś czy warto – moim zdaniem tak. Być może postawię też kiedyś zadaszenie, żeby przedłużyć sezon, w tej chwili jednak na wszelkie plastikowe tunele patrzę raczej z obrzydzeniem.

 

 

Tym nie mniej, ta jesień będzie bardziej pracowita jeśli chodzi o zakończenie sezonu . Już nie tylko należy schować czy zabezpieczyć meble ( pamiętajcie o tym! Nawet meble ogrodowe nie są przystosowane do całorocznego narażenia na warunki atmosferyczne. Jeżeli nie macie gdzie ich schować, użyjcie pokrowców) , dokonać wszelkich prac roślinno-ogrodowych, ale też zająć się basenem, żeby w przyszłym roku był nadal spełnionym marzeniem.

 

 

Już się nie mogę doczekać. To w końcu tylko 8 miesięcy – minie jak z bicza strzelił, czego sobie i Wam życzę ☺

Ściskam Was mocno
Do.