Kontakt:

Biuro projektowe:

Aleksandra Rybkowska
biuroprojektowe
@dorotaszelagowska.pl

+48 533 666 746

Management:

Maria Grzesiak
maria@dorotaszelagowska.pl
+48 530 117 276

Ważne – nie przyjmujemy zgłoszeń do programu!

Castingi do programów z moim udziałem prowadzą kanały:  TVN, HGTV oraz TVN Style. Informacji szukajcie tu: hgtv.pl/castingi,3567,n 

Czas na piknik, czyli miejskie wakacje

Kategorie: • Autor: Komentarze ()

No i rozpoczął się. On – czyli sezon piknikowy. Właściwie nie powinnam być zaskoczona, ale zważywszy na doświadczenia zeszłego roku, planowałam ten wpis najwcześniej na początku czerwca. W zeszłym roku o tej porze kibicowaliśmy przecież procesowi roztapiania ostatniego śniegu, szukaliśmy pierwszych pąków na drzewach i z lekkim niepokojem zerkaliśmy na lekkie sukienki, czy krótkie spodnie – czyżby miały się już nigdy nie przydać?  A dziś, mimo prognoz o załamaniu pogody, piszę sobie na werandzie i jest pięęęęknie 🙂  Tylko się cieszyć. A cieszę się szczególnie ja, bo uwielbiam piknikowe spędzanie czasu w każdej odsłonie. Spontanicznej- nieprzygotowanej, z użyciem bluzy, kawy i kanapki z kawiarnianej sieciówki, zorganizowanej- przyjacielskiej z grami planszowymi i freesbee czy oficjalnej, dopieszczonej i eleganckiej w wersji garden party. Niezależnie od – lubię bardzo.

Uwielbiam kiedy Warszawa pustoszeje w niezliczone długie weekendy. Mam wtedy wrażenie, że jest tylko dla mnie. I co tam, że większość bawi nad jeziorami czy w górach. Słońce zalewa ulice, jest pięknie, leniwie, ale wciąż jednak miejsko.

Z radością obserwuję trend znikania tabliczek „Nie deptać trawy”. Jest już też coraz mniej groźnych panów z wąsem, przeganiających z trawników  miejskich wszystkich spragnionych wypoczynku. To sprawia, że piknik miejski staje się coraz bardziej popularny, a jego styl przybiera różne formy:

  •  spontaniczny z moją ulubioną kawą orką, zakupioną w miejscu „znanymkiedyśjakocoffeheaven”, a teraz, odkąd zmieniło logo, nie mogę się opędzić od myśli, że coś jest z nim nie tak 🙂
  • grupowy i rozbudowany, ale nadal spontaniczny lub lekko chaotyczny, czyli każdy przynosi co ma i może i siada na byle czym
  • zaplanowany

We wcześniej zorganizowanym i przemyślanym miejskim pikniku podoba mi się konkretny motyw przewodni.  Na przykład: kino lub powrót do analogowej formy spędzania czasu, czyli rozgrywki gier planszowych. Jedno i drugie rozwiązanie łączy wykorzystanie klasycznych piknikowych atrybutów: kraciastych koców, piknikowych koszów, poduszek, lnianych serwetek i jednorazowych kieliszków do wina. Piknik pod znakiem gier planszowych potrzebuje tylko dwóch warunków, aby był czasem udanym: dobrej pogody i wyśmienitego towarzystwa. Motyw filmowy to więcej składowych. Potrzebujemy dostępu do prądu, zacienionego miejsca lub później pory, ekranu, a w miejscach publicznych typu brak czy plaża – pozwolenia na projekcję.  Dużo łatwiej filmowy piknik zrobić na działce, wieszając ekran na ścianie campingowego domku, unikając tym samym oskarżenia, o organizację imprezy komercyjnej. Może to brzmi śmiesznie, ale trzeba na to uważać.

Na szczęście piknik sportowy w gronie przyjaciół nie wymaga zezwoleń. Choć wkurza mnie okropnie zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych. Być może jednak, wciąż jesteśmy narodem, który nie do końca zna umiar, i zamiast spokojnie sączyć piwo, czy wino na piknikowym kocu, sączylibyśmy wódkę w ilościach nadmiernych. Ale wracając do tematu: Moją osobistą mistrzynią pikników miejskich, jest moja przyjaciółka, fotografka – Celestyna Król. Potrafi w ciągu godziny zorganizować przyjaciół, jedzenie i akcesoria sportowe, a piknik przeciąga się do późnych godzin nocnych 🙂 Pojawia się frisbee, zośka, paletki od badmintona i „slack line”, czyli elastyczna taśma rozciągnięta między drzewami na wysokości kilkudziesięciu centymetrów. Można na niej ( na „slack line”, nie Celestynie rzecz jasna) tradycyjnie chodzić, skakać, czy w wersji zaawansowanej wykonywać ewolucję. Na pewno jednak – to w moim wypadku- można kilka razy spaść i dobrze się bawić.

linacelescele

Piknik to też, sam w sobie, świetny motyw przewodni. Piknikowe urodziny mamy, jubileusz, rocznica ślubu czy kinder bal na świeżym powietrzu. Szczególny klimat ma piknik w mieście, w niespodziewanych okolicznościach, ukryty i nieoczywisty. Jakiś czas temu zorganizowałyśmy imprezę niespodziankę dla przyjaciółki – Anny kończącej piękne 30 lat. Impreza w formie pikniku odbyła się w starym, dzikim ogrodzie na tyłach zniszczonej i cudownie klimatycznej kamienicy na warszawskiej Ochocie. Ogród wymagał generalnych porządków, ale efekt był niesamowity. Do aranżacji wykorzystałyśmy tylko dostępne w domu, oraz w domu naszych przyjaciół rekwizyty. Na sznurkach od bielizny zawisły zdjęcia jubilatki i lampiony, cały ogród oświetlony został drobnymi lampkami (choinkowymi), stary płot, europalety i zniszczone stoły przykryły kolorowe tkaniny. Motywem przewodnim stały się lata 80, z powodu wieku jubilatki i starego poloneza stojącego na wejściu do ogrodu, a goście zostali poproszeniu o przyjście w fantazyjnych nakryciach głowy. Piknik trwał do późnych godzin nocnych i myślę, że było to ogromne zaskoczenia dla Ani – wieczór na trawie w środku miasta.

Piknik rządzi się swoimi prawami – można podczas niego wykorzystać naprawdę wiele, nieoczywistych elementów. Nie musimy silić się na zastawę, a użyć musztardówek jako szklanek czy balotów siana jak pachnących, wygodnych siedzisk.  Jako zdeklarowana fanka pikników wszelakich myślę, że nadaje się ona na każdą okazję. Szkoda tylko, że nie mamy greckiej pogody, a polska aura sprzyja piknikom maksymalnie 3 miesiące w roku. Pozostaje nam tylko korzystać. Teraz. Od razu. A tymczasem  zapraszam do oglądania: kilka prywatnych zdjęć z piknikowej 30 i nieco internetowych inspiracji.