Kontakt:

Biuro projektowe:

Aleksandra Rybkowska
biuroprojektowe
@dorotaszelagowska.pl

+48 533 666 746

 

Iwona Piórkowska – kierownik biura
iwona@dorotaszelagowska.pl
+48 577 264 777

Management:

Maria Grzesiak
maria@dorotaszelagowska.pl
+48 530 117 276

Ważne – nie przyjmujemy zgłoszeń do programu!

Castingi do programów z moim udziałem prowadzą kanały:  TVN, HGTV oraz TVN Style. Informacji szukajcie tu: hgtv.pl/castingi,3567,n 

Książkowy design, czyli biblioteka w kolorze

www.dorotaszelagowska.pl
Kategorie: • Autor: Komentarze ()

Książki – nieodłączny element niemal każdego salonu. Choć wiele osób wybiera obecnie praktyczne systemy zamkniętych, „sterylnych” regałów, w których możemy ukryć nawet duże zbiory, dla mnie mieszkanie bez widocznych książek jest zwyczajnie… smutne i niekompletne. Co z tego, że zajmują sporo miejsca, że są ciężkie i że się kurzą, że po wiele z tych już dawno przeczytanych, nie sięgamy przez całe lata? Książki na widoku być muszą, i basta!

Za każdym razem kiedy się przeprowadzam lub po prostu robię generalne porządki, przeglądam książki – te z dzieciństwa, częściowo „odziedziczone” po Mamie, te mojego Syna oraz nieprzebrane ilości powieści, biografii i nie ma co ukrywać – także poradników :).  Nie chcę przez to powiedzieć, że na kolejnych etapach życia nie pozbywam się części z nich – oczywiście tak jest, nie zmienia to jednak faktu, że darzę książki wielkim sentymentem i zdecydowanie nie traktuję ich wyłącznie użytkowo.

Wiem, wiem, technologia, ipady, kindle… Oczywiście u mnie w domu też, co jakiś czas, odbywa się dyskusja o wyższości literatury elektronicznej nad papierową i odwrotnie, (argumenty mojego Męża głównie skupiają się na łatwej dostępności księgozbiorów, moje na subiektywnej radości z dotykania kartek), po czym każde z nas idzie czytać. On z kindla, ja  analogowo, najczęściej w wannie 🙂

Nie będę spierać się z tym, że łatwiej zabrać, chociażby na wakacje, jedno małe urządzenie, niż stertę kilkusetstronicowych powieści, ale już na przykład albumy, do których mam słabość, zupełnie nie mają przełożenia elektronicznego.

Poza wszystkim książki to dla mnie też element wystroju wnętrz. Po prostu.

Już jakiś czas temu wpadłam na pomysł, by z regału stanowiącego centralny punkt mojego salonu uczynić designerską ozdobę i pewnej nocy spontanicznie poukładałam książki … kolorami. Jako, że nie przepadam za symetrią, czy systemem „od największej do najmniejszej”, fakt, że mogłam sobie pozwolić, n by nie zwracać uwagi na rozmiary okładek, był cudownie motywujący 🙂 Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania, jednak jak to często bywa z „genialnymi” pomysłami, chwilę później okazało się, że nie jestem Wielkim Odkrywcą. Internet naprawdę potrafi podciąć skrzydła 🙂

 Wiele osób widząc w moim domu książki poukładane kolorami pyta, czy to praktyczne rozwiązanie. Otóż , w moim przypadku okazało się, że nie tylko dom zyskał nową, kolorową ozdobę, ale też nareszcie nie mam żadnego problemu ze znalezieniem książki, którą chcę przeczytać. Myślę, że jest to idealne rozwiązanie dla osób, które tak jak ja, zapamiętują rzeczywistość poprzez obrazy. Przecież tzw. wzrokowcy często, nie mogąc przypomnieć sobie autora, czy tytułu książki, mają w pamięci właśnie jej wygląd – rozmiar, kształt i …KOLOR!