Kontakt:

Biuro projektowe:

Aleksandra Rybkowska
biuroprojektowe
@dorotaszelagowska.pl

+48 533 666 746

 

Iwona Piórkowska – kierownik biura
iwona@dorotaszelagowska.pl
+48 577 264 777

Management:

Maria Grzesiak
maria@dorotaszelagowska.pl
+48 530 117 276

Ważne – nie przyjmujemy zgłoszeń do programu!

Castingi do programów z moim udziałem prowadzą kanały:  TVN, HGTV oraz TVN Style. Informacji szukajcie tu: hgtv.pl/castingi,3567,n 

Mój dom, czyli jak się urządziłam

Kategorie: • Autor: Komentarze ()


Długo, czekałam na ten dzień – w końcu, z dumą i ogromną przyjemnością zapraszam Was do zwiedzenia mojego nowego mieszkania!
Mimo, że przeprowadzałam się już dwadzieścia kilka razy, to pierwszy raz projekt prawie mnie pokonał. Ponad pół roku siedziałam nad sketchupem – przesuwałam ściany, zmieniałam kolory, przestawiałam kuchnię – myślałam, że zwariuję. Przysięgam, że nigdy nie przyłożyłam się tak do własnej przestrzeni. Niczym ten bosy szewc. Całe przedsięwzięcie trwałoby pewnie do kolejnego lata, gdyby nie moi ukochani Marika i Dominik, czyli prawe ręce <3 Marika wsławiła się przy tym projekcie rekordowym tempem składania zamówień (kupujmy zanim Szelągowska setny raz zmieni zdanie i przeprojektuje pół mieszkania!), a Dominik z niezwykłym oddaniem, cierpliwością i stanowczością nadzorował ekipy wykonawcze, co czasem wymagało działań mocno niekonwencjonalnych 😉 Bywały takie dni, że projektowaliśmy siedząc w jednym pomieszczeniu, ale każde osobno, a potem porównywaliśmy nasze wersje i miksowaliśmy ich najlepsze składniki. DZIĘKUJĘ!!!! Marika, Dominik bez Was nie byłoby tu tak pięknie!

Tyle wstępu, a teraz zacznijmy od początku :). Do mieszkania w stanie deweloperskim trafiłam trochę przypadkiem – od dłuższego czasu chodziła mi po głowie budowa domu. Z dzisiejszej perspektywy pomysł kompletnie szalony, mając na uwadze tempo mojego życia i to, jak trudno mi było dogadać się z samą sobą co do ostatecznego kształtu wnętrz :). To mieszkanie to była miłość od pierwszego wejrzenia – świetny rozkład (naprawdę prawie nie zdarza mi się realizować projektów bez istotnych zmian w tym co zaplanował deweloper, więc tylko kilka ścian przesunęłam), duża przestrzeń (ok. 130 m2), piękny widok, mnóstwo światła, duży balkon z wyjściem z salonu i sypialni, no i wielki taras na dachu. Do dziś trudno uwierzyć mi we własne szczęście 🙂

PROJEKT, CZYLI JASNY PODZIAŁ

Bardzo lubię, gdy mieszkanie ma jasno określone strefy – dzienną, tę w której spędzamy czas z rodziną i przyjaciółmi i prywatną – taką w której każdy z domowników jest we własnym azylu. Tak jest u mnie. Część dzienna to salon połączony z kuchnią, niewielka łazienka, służąca również za gościnną toaletę oraz dodatkowy pokój dwufunkcyjny tzw. gościnno-gabinetowy, który skrywa się za salonową biblioteką. Strefa prywatna to sypialnia z garderobą, pokoje dzieci, pralnia oraz główna łazienka.

DESIGN, CZYLI CZY MIESZKAM MODNIE?

 Pani Doroto, co jest teraz modne we wnętrzach? – To pytanie, które słyszę chyba najczęściej :). Moim zdaniem, kierowanie się modą to najprostsza droga do tego, by za klika lat marzyć już jedynie o generalnym remoncie. Pamiętajcie, mody się zmieniają i nie warto być ich niewolnikiem. Patrząc na współczesne wnętrza – zarówno te budżetowe, urządzone gotowymi produktami z sieciówek, jak i te bardziej luksusowe, z designerskimi dodatkami i meblami pod wymiar – widać jedną wspólną cechę – mnóstwo w nich nawiązań do klasyków designu. A to, oznacza jedno – wszystko już było i dziś czerpiemy inspiracje przede wszystkim z przeszłości. Cała sztuka polega na umiejętnym zmiksowaniu różnych styli i stworzeniu eklektycznego wnętrza. Tak właśnie widzę moje mieszkanie – EKLEKTYZM to słowo klucz do mojego stylu i do stworzenia niepowtarzalnego wnętrza, które będzie naprawdę nasze i które będzie mogło żyć i zmieniać się razem z nami :).

fot. Piotr Czaja

NEUTRALNA BAZA, CZYLI BEZ SZALEŃSTW

Jeśli postawicie na styl eklektyczny, musicie koniecznie zadbać, aby mieszkanie nadal tworzyło całość. Poza łazienkami, najlepiej jest postawić na jednolitą podłogę – ja wybrałam absolutnie klasyczną, ale też modną obecnie jodełkę francuską w wersji lakierowanej Internity Home. Do podłogi, dodałam wysokie na 15 cm listwy z Manufaktury Adore Decor (model KORA). Polecam Wam tę firmę, przede wszystkim ze względu na szybkie terminy realizacji zamówień, przy równoczesnym przebogactwie oferty (możecie mieć od nich listwy w dowolnym kolorze z wzornika NCS, mają też wiele świetnych dekoracyjnych wzorów). Podobnie sprawa ma się z sufitami – wybór dekoracyjnej sztukaterii Orac od Melagu.pl i użycie jej konsekwentnie w całym mieszkaniu, daje poczucie, że mimo, iż pomieszczenia mocno różnią się stylem i klimatem, nadal jesteśmy w tym samym mieszkaniu.

fot. Piotr Czaja

Mimo, że nie zmieniałam wiele w rozkładzie mieszkania, zdecydowałam się na wymianę wszystkich parapetów. Postawiłam na konglomerat kwarcytowy Technistone w neutralnej kolorystyce dopasowanej do wnętrza.

fot. Piotr Czaja

Neutralnym, ale równocześnie dekoracyjnym elementem wnętrza są także drzwi wewnętrzne. To, że wszystkie są takie same, to oczywista oczywistość. Wybrałam markę, z której korzystam od lat – zarówno prywatnie, jak i w moich programach, czyli PORTA. W tym projekcie postawiłam na Royal Premium model P, do którego dobrałam złote okucia. Za realizację zamówienia odpowiadała firma Fachowiec Piaseczno i ich cudowna ekipa montażowa, z którą znamy się od lat i rozumiemy dosłownie w pół zdania. Jeśli potrzebujecie pokombinować z zamówieniem lub chcecie się poradzić w kwestii drzwi, (które moim zdaniem obok podłogi powinno się wybierać z wielką rozwagą, wszak te elementy zostają z nami na lata), walcie do nich jak w dym!

fot. Piotr Czaja

Wiele osób przymierzając się do projektowania mieszkania czy domu pyta mnie jak rozwiązać kwestię ogrzewania, ponieważ grzejniki nadal kojarzą się wielu osobom z nieładnymi i zabierającymi przestrzeń obiektami. To prawda i nieprawda równocześnie 🙂 Jeśli zdecydujemy się na zwykłe białe kaloryfery – takie jak w standardzie montują deweloperzy czy firmy budujące domy, rzeczywiście pięknie nie będzie i prawdopodobnie projektant zaproponuje wam zabudowy. Jeśli jednak macie możliwość wyboru, zachęcam do podążenia moją ścieżką. Ze względu na fakt, że wiele okien w moim mieszkaniu jest większych niż standardowy wymiar, zdecydowałam się na niskie stylizowane grzejniki.

fot. Piotr Czaja

Byłoby ich jednak za mało do ogrzania całej przestrzeni, dlatego istotna część ogrzewania to u mnie grzejniki kanałowe. Jest to rozwiązanie, o którym trzeba pomyśleć już na pierwszym etapie remontu/ budowy – wymaga bowiem wykucia w betonowej posadzce rynien, w których umieszczone zostaną nasze grzejniki. Kluczowym kryterium wykonalności takiego systemu jest zatem grubość wylewki – w większości mieszkań i domówi raczej nie mam z tym problemu, ale zanim wpiszecie taki system w swoje plany i kupicie co trzeba, koniecznie skonsultujcie się ze specjalistami.

foto. Piotr Czaja

Ja skorzystałam z oferty firmy Purmo – są liderem na rynku, mają piękną gamę produktów i profesjonalne doradztwo (szczególnie jeśli łączycie tradycyjne grzejniki z ogrzewaniem kanałowym, trzeba dobrze obliczyć ich moce, a to jest wyższa matematyka – dla mnie zdecydowanie za wysoka).

HALL, CZYLI KOMUNIKACJA  

Wejście do mieszkania, to spory hall, który pełni funkcję przedpokoju oraz korytarza łączącego strefy dzienną i prywatną. Na ścianie naprzeciw wejścia umieściłam wielką neutralną szafę, która nie rzucając się przesadnie w oczy, kryje mnóstwo przedmiotów niezbędnych do życia mojej rodziny. Zabudowa została wykonana przez stolarza ze zwykłej płyty meblowej, ale (aby uniknąć efektu wielkiej białej plamy) w projekcie uwzględniłam element wykonany z innego materiału – płyty meblowej Forner. To nowa, ciekawa alternatywa dla forniru.

fot. Piotr Czaja

W przestrzeni łączącej korytarz z salonem, ustaliłam fotele kinowe, które podarował mi znajomy dźwiękowiec, a odnowiłam je w warsztacie mojego ukochanego Sezamu w Biskupcu. Nad fotelami zawisło ozdobne lustro z 9design. Z tego samego źródła pochodzi duże prostokątne lustro na końcu korytarza.

fot. Piotr Czaja


fot. Piotr Czaja

KUCHNIA, CZYLI SERCE DOMU

Slogan jakich mało, ale naprawdę jest tak, że kuchnia to miejsce, w którym dzieją się rzeczy najważniejsze. Nieważne czy mieszkałam w kilkunastometrowej kawalerce, małym domku, standardowym mieszkaniu, czy na ponad stu metrach, kuchnia (jakby nie była) zawsze była elementem kluczowym – cieszyła mnie, jeśli była ładna i funkcjonalna i wkurzała, jeśli nie spełniała tych kryteriów.

fot. Piotr Czaja

Wybierając zabudowę stanęłam przed dylematem, z którym od lat zgłaszają się do mnie setki osób. Kuchnia od stolarza, z tzw. kuchennego studia, czy gotowa – modułowa z sieciówki? Odpowiedź naprawdę nie jest prosta – rozważanie wszystkich za i przeciw zajęło mi dobrych kilka tygodni, aż w końcu zdecydował nagły wybuch miłości do pewnego koloru… Piękny głęboki granat zobaczyłam w katalogu NOLTE – niemieckiej firmy, z którą już od pewnego czasu współpracujemy w moim biurze projektowym. Wiedziałam, że to solidna niemiecka marka tworząca coś pomiędzy kuchnią opartą na systemie modułowym, a indywidualną zabudową i że nasi klienci są tymi kuchniami zachwyceni, a projektanci z mojego zespołu niezwykle chwalą sobie współpracę ze studiem w warszawskiej Domotece. Gdy znalazłam rzeczony już granat i dowiedziałam się, że mogę mieć go na klasycznie frezowanych frontach, wszystkie inne katalogi i pomysły poszły w odstawkę. Wszystko, co dobrego słyszałam wcześniej o firmie INTERIO, potwierdziło się w rzeczywistości ze sporą nawiązką. Kuchnia jest boska – idealnie wykończona i zmontowana, wewnętrzne systemy sprawiają, że porządek robi się sam, udało się też wykorzystać każdy centymetr, a relacja jakości do wartości jest moim zdaniem bardzo ok. – Jeśli chodzi o finanse to złoty środek między drogim studiem kuchennym, a dobrej jakości meblami z sieciówki. Cena takiej kuchni jest porównywalna z wynagrodzeniem porządnego warszawskiego stolarza.

fot. Piotr Czaja

Kluczowe było dla mnie by zlew znalazł się pod oknem, a jedna ze ścian była w pełni zabudowana i tak też się stało. Przysięgam, że kuchnia jest funkcjonalna i wcale nie tak trudna w utrzymaniu czystości, jak pisała część moich obserwatorów, gdy pokazałam jej fragmenty w sieci :).

fot. Piotr Czaja

Jeśli chodzi o sprzęt AGD, wybrałam oczywiście markę Bosch, której formalną ambasadorką jestem od tego roku, a prywatną fanką od lat wielu. Najbardziej zachwycam się zabudowanym ekspresem ciśnieniowym – nigdy wcześniej takiego nie miałam 🙂 Długich studiów wymagał także kuchenny blat – przez lata we własnych mieszkaniach kładłam wyłącznie drewno, ale chyba powoli z niego wyrastam. Liczba materiałów dostępnych teraz na rynku przyprawia o zawrót głowy – w końcu postawiłam na spiek imitujący marmur od firmy Furmanek i jestem bardzo zadowolona – produkt jest dobrej jakości, a kluczem do sukcesu jest moim zdaniem położenie tego samego materiału na ścianie nad blatem. Cena spieku jest znaczni niższa niż marmuru, pamiętajcie jednak by planując budżet swoich remontów od razu uwzględnić koszt profesjonalnej usługi kamieniarskiej.

SALON, CZYLI TU SIĘ ŻYJE

Kocham salony połączone z kuchnią, dzięki którym osoba przygotowująca posiłek może równocześnie uczestniczyć w życiu rodzinnym, oglądać telewizję itp. U mnie podział wyznacza ciężki drewniany stół na toczonych nogach, ustawiony poprzecznie względem kuchni, do którego dobrałam krzesła w różnych stylach, oraz dwie wiszące lampy wyznaczające strefę jadalni.

fot. Piotr Czaja

W strefie wypoczynkowej pierwsze skrzypce gra zabudowa pełniąca funkcję biblioteki z miejscem na TV. Przed nią ustawiłam sofy firmy nobonobo – to polskie meble projektowane i produkowane z ogromną starannością. Moje sofy to model Paradise w kolorach glam velvet 21 i 32. Ponieważ jestem szczęśliwą posiadaczką pokoju gościnnego, wybrałam modele nierozkładane, ale w ofercie nobonobo znajdziecie bardzo różnorodne produkty. Salon dopełnia fotel butterfly z oraz puf w kolorze pudrowego różu upolowany w Westwing i świetnie komponujący się ze złotymi stolikami. Nad całą strefą wypoczynkową królują trzy lampy z 9design, z tego samego źródła pochodzą także stojące lampy w salonie.

fot. Piotr Czaja


fot. Piotr Czaja

Przy okazji urządzania tego mieszkania spełniłam jedno z moich największych wnętrzarskich marzeń – shuttersy 🙂 Budynek, w którym kupiłam mieszkanie to przykład naprawdę świetnej architektury, ale z mojego punktu widzenia miał jedną wadę – drewniane okna w kolorze umiarkowanie ciemnego brązu (typu złoty dąb), który zupełnie mi się nie podoba i kompletnie nie pasował do mojej koncepcji. W części dziennej zaprojektowałam więc shuttersy, czyli coś na kształt lekkich wewnętrznych, mobilnych okiennic, które z powodzeniem mogą zastąpić rolety i zasłony. Wybierając tego typu rozwiązanie (nie ma co kryć dosyć ekskluzywne) warto postawić na firmę, która jest liderem w swoje branży i zarówno produkcję, jak i montaż ma na najwyższym poziomie. Ja zdecydowałam się na współpracę z JASNO Shutters – jestem megazadowolona, a poranna kawa w promieniach słońca prześwitujących przez shuttersowe deszczułki, to jedna z moich ukochanych chwil w ciągu dnia.

fot. Piotr Czaja

POKÓJ GOŚCINNY, CZYLI GABINET

Urządzając pokój gościnny, który jest równocześnie moim gabinetem, chciałam by był maksymalnie wielofunkcyjny i mógł przyjąć zarówno parę, jak i dwie „oddzielne” osoby, dlatego wybrałam kontynentalne pojedyncze łóżka marki HILDING szerokości 80 cm z materacami flamenco. W wersji złączonej mamy zatem klasyczne dwuosobowe miejsce do spania, natomiast dzięki szybkiemu przemeblowaniu, możemy uzyskać klasyczną hotelową dwójkę. Jeśli zdecydujecie się na takie rozwiązanie, pamiętajcie koniecznie o materacu nawierzchniowym – dzięki niemu wygodnie śpi się na nim w dwie osoby, gdy łóżka są ze sobą połączone.    

fot. Piotr Czaja


fot. Piotr Czaja

Na bocznej ścianie pokoju gościnnego ustawiłam mój ukochany kredens kupiony w Sezamie w Biskupcu, który w poprzednim domu zdobił pokój mojej córki.

Pod oknem, czyli w najjaśniejszej części pokoju stanęła zabudowa wykonana przez stolarza, która jest wielkim parapetem, pełniącym również funkcję miejsca do pracy. To cienki matowy blat kompaktowy HPL z oferty Forner – materiał znacznie lżejszy (grubość to tylko 1 cm) i mniej podatny na wypaczenia niż gdybym zdecydowała się na litą deskę.

fot. Piotr Czaja

SYPIALNIA, CZYLI OAZA

Niekwestionowanym królem tego pomieszczenia jest gigantyczny obraz Anny Eichler (większość obrazów w mieszkaniu to jej dzieła), który niemal na milimetry wpasował się w ścianę obok łóżka. Był on punktem wyjścia dla całego projektu tego pomieszczenia, które utrzymane jest w stonowanych barwach. Szare łóżko zabrałam z poprzedniego mieszkania i dodałam do niego szafki i lampki nocne z 9design, a w oknach powiesiłam popielate zasłony uszyte przez krawcową. Całość dopełniają poduszki od I love Grain, bez których nie potrafię przespać ani jednej nocy oraz lekki wiklinowy fotel (również 9design), dywan z Westwing i owca upolowana w sklepie z antykami.

fot. Piotr Czaja


fot. Piotr Czaja

Przełamaniem w sypialni są drzwi do garderoby, które znajdziecie w internetowym sklepie Rustykalne Uchwyty. To bardzo modne (ale znów – nawiązujące do klasycznych wrót do stodoły) rozwiązanie, które doskonale sprawdzi się wszędzie tam, gdzie macie niewiele miejsca na otwieranie drzwi i omijanie ich otwartego już skrzydła. Drzwi zamawia się na ich stronie – występują w wielu wzorach i wariantach kolorystycznych.

fot. Piotr Czaja


fot. Piotr Czaja

 ŁAZIENKI I PRALNIA, CZYLI WYGODA

Główna łazienka to spore pomieszczenie, mogłam więc pozwolić sobie na wannę oraz kabinę prysznicową – oba elementy, podobnie jak baterie i złote płytki, znajdziecie w Internity Home. Mocna zieleń i złoto idealnie komponują się na tle marmurowych kafli, a podwójna umywalka wykonana z konglomeratu kwarcytowego Technistone sprawiają, że z łazienki mogą korzystać równocześnie dwie osoby – rano bezcenne! W pomieszczeniu nie ma okien, a ściany są dosyć ciemne, istotne było więc oświetlenie – oprócz tradycyjnych lamp, zdecydowałam się więc także na podświetlaną listwę przysufitową od Melagu.pl, która daje świetne chłodne światło. Elementem ozdobnym w łazience jest także biały stylizowany retro grzejnik z Purmo, który pełni również funkcję wieszaka na ręczniki.

fot. Piotr Czaja


fot. Piotr Czaja


fot. Piotr Czaja

Łazienka gościnna utrzymana jest w zupełnie innym stylu – tu królują szarości i czerń. To kolejny projekt z ostatnich miesięcy, w którym wykorzystałam lastryko, które już jakiś czas temu wróciło do łask (pamiętacie jak na początku tego wpisu pisałam, że wszystko już było?). Na ścianę pod prysznicem wybrałam natomiast piękną ciemną mozaikę ze znanego już wam  sklepu Internity Home. Towarzyszy jej grafitowa ceramika i szafka wykonana z tego samego materiału co część szafy w przedpokoju – Forner) oraz czarne nowoczesne baterie.  

fot. Piotr Czaja


fot. Piotr Czaja

Ogromną zaletą mieszkania jest oddzielna pralnia. Pomieszczenie jest niewielkie, ale swobodnie mieści pralkę, suszarkę oraz pojemną szafę, która pełni u mnie funkcję bieliźniarki i zaplecza chemiczno-sprzątaniowego. Jeśli chodzi o AGD, pozostałam wierna marce Bosch, a oba urządzenia przykryłam neutralnym, ale bardzo wytrzymałym i łatwym w utrzymaniu konglomeratem kamiennym Technistone. Południowego klimatu temu niewielkiemu pomieszczeniu dodają ułożone na podłodze płytki z mozaikowym wzorem z Castoramy.  

fot. Piotr Czaja

POKOJE DZIECI, CZYLI TAJEMNICA

Ich nie mogę Wam pokazać w pełnej okazałości – mój syn Antek jest nastolatkiem pilnie strzegącym swojej prywatności, a jeszcze pilniej swojego bałaganu… Moja córka Wanda, ma jeszcze zbyt ubogi zasób słów, by wyrazić świadomą zgodę na publikację. Co ja mogę – taki los matki 18-letniego wyrostka i półtorarocznej księżniczki 🙂 Zdradzę więc tylko małe fragmenty. U Antka zwróćcie koniecznie uwagę na malarski tryptyk autorstwa Marcina Lenczowskiego, którego prace znajdziecie na portalu młodych artystów Gallery Store.

fot. Piotr Czaja


fot. Piotr Czaja

POSŁOWIE, CZYLI NIESPODZIANKA

Ponieważ to i tak jeden z najdłuższych wpisów w historii tego bloga, taras i balkon zostawię na oddzielny materiał – obiecuję publikację w najbliższych tygodniach. Jeśli dobrnęliście do tego miejsca, jestem wzruszona i chcę nagrodzić waszą ciekawość, a przede wszystkim wytrwałość. Dla pierwszych 5 osób, które wyślą maile na adres biuro@dorotaszelagowska.pl z hasłem „CZYTAM DO KOŃCA” w tytule, a w treści podadzą imię, nazwisko, adres i nr telefonu, przygotowałam pachnące niespodzianki z kolekcji Aroma Home & Dorota.

fot. Piotr Czaja

Już za kilka dni zaproszę Was do nowej siedziby mojej pracowni w przepięknym Forcie 8.

Pewnie zastanawiacie się kto normalny, między remontami telewizyjnymi i projektami dla klientów funduje sobie dwa dodatkowe w tym samym czasie…. Zrobiłam to i mimo, że wakacji miałam w tym roku niewiele, cieszę się jak nie wiem co.

Ściskam
Do.