Kontakt:

Biuro projektowe:

Iwona Piórkowska
biuroprojektowe
@dorotaszelagowska.pl

+48 533 666 746

 

Management:

Maria Grzesiak
maria@dorotaszelagowska.pl
+48 530 117 276

Ważne – nie przyjmujemy zgłoszeń do programu!

Castingi do programów z moim udziałem prowadzą kanały:  TVN, HGTV oraz TVN Style. Informacji szukajcie na stronach i FB kanałów.

Opuszczone gniazdo, czyli sypialnia w 5 odcinku „Dorota inspiruje”

Kategorie: • Autor: Komentarze ()

Gdy dowiedziałam się, że będę robić sypialnię dla Ewy, pomyślałam – fajnie, sypialnia to wdzięczny temat i można trochę popłynąć w stylizacjach. Zwykle nie ma w tym pomieszczeniu dużych prac budowlanych, a taka chwila oddechu pomiędzy innymi, wymagającymi poważnych remontów projektami, zdecydowanie nam się przyda. Dodatkowo ucieszył mnie fakt, że Ewę do programu zgłosiła jej córka – Ola. To właśnie stary pokój Oli miałam przerobić na nową sypialnię jej mamy. Tu zapaliła mi się czerwona lampka – to doskonała okazja by pogadać trochę o kwestii dzieci wylatujących z gniazda. Oczywiście w kontekście wnętrzarskim 🙂

Moi kochani, jak już Wasze dorosłe dziecko wyprowadzi się z domu (mnie też to czeka w nieodległej przyszłości) nie zwlekajcie zbyt długo z zagospodarowaniem jego/jej starego pokoju. Nie zostawiajcie go „na pamiątkę” pięknych lat, które to latorośl spędziła pod Waszym dachem, tylko zabierajcie się za podbój 🙂 Spakujcie młodego dorosłego w kartony (a jeszcze lepiej skłońcie by zrobił to samodzielnie) i chwytajcie za pędzle oraz wałki. Odświeżajcie i urządzajcie odzyskane metry kwadratowe tak, aby na nowo stały się Waszą przestrzenią.

Najczęściej popełnianym błędem jest sytuacja, w której rodzice zamiast wreszcie (po latach niewygody) zorganizować sobie sypialnię z prawdziwego zdarzenia, zostają w wielofunkcyjnym salonie, a pokój potomka zostaje w takiej formie, w jakiej go zostawił. Myśl czająca się za tym niesłusznym wyborem zwykle brzmi „będzie miał/miała gdzie spać jak przyjedzie w odwiedziny”. BEZ SENSU!!!  Wyleciało z gniazda – niech śpi na kanapie! Wy męczyliście się przez 18 lat (uśredniając) na składanych sofach, wersalkach i innych leżankach – to niech się teraz dzieciaki pomęczą przez kilka nocy w razie potrzeby 🙂

Projekt wykonany w programie SKETCHUP – https://sketchup.com.pl

Ale wróćmy do Ewy i jej sypialni. Pokój Oli, z którego wyniosła się 1,5 roku temu (!), nie należy do największych – ok 11m2 – ale i tak jest większy niż dotychczasowa sypialnia jej mamy. Dodatkowo pokój jest niechlubnym świadectwem podążania za modami, a nie za własnym gustem. Ciemno, mroczno i wzorzyście… jednym słowem sanktuarium trendów z początku XXI wieku przez Ewę nazywane depresyjnym bunkrem. Zresztą zobaczcie sami 🙂

Zasada jest taka – jeżeli Wasza pociecha wyniosła się z domu i czegoś ze sobą nie zabrała to najprawdopodobniej tego nie potrzebuje.  Prawie zawsze należy się tego pozbyć 🙂 Oczywiście zachowajcie pewne normy i zapytajcie się „właściciela” o status przedmiotu zanim go wyrzucicie. Jeżeli syn/córka stwierdzą, że coś im jest niezbędne i nie możecie tego wyrzucić, wynieście skarb do piwnicy, garażu czy na strych, albo poinformujcie swoje „maleństwo”, że rzecz będzie czekać pod „starym” adresem, ale wyznaczcie ostateczny termin odbioru 🙂

Wróćmy jednak do naszych bohaterek. Gdy już ustaliliśmy co Ola zabiera, co zostaje w domu/piwnicy, a co wylatuje – zrobiliśmy porządek i opróżniliśmy pokój. Na pierwszy ogień poszły ściany – zazwyczaj gdy wyniesiemy wszystko z pomieszczenia, staje się ono większe i jaśniejsze. W tym przypadku tak się nie stało. „Bogata” tapeta na jednej ze ścian cały czas dominowała nad wnętrzem. Lonia za pomocą wałka i wody dość szybko poradził sobie z wzorzystą ozdobą i mogliśmy zabrać się za malowanie i oklejanie ścian. Do pokoju wróciła tapeta, ale delikatna, fizelinowa w pionowe paski TICKING STRIPE. Ściany pomalowałam na szarość wpadającą w błękit, a ze wspomnianej tapety zrobiłam lamperię. Tapeta pojawiła się także na komodzie, którą razem z Darkiem pomalowałam lakierem do mebli COLOURS. Dzięki pomalowaniu, oklejeniu szuflad i dodaniu nowych gałek zwykła komoda dostała drugie życie.  Łączenie ściany z lamperią zamaskowałam drewnianymi ozdobnymi listewkami, dzięki czemu pokój nabierał lekkości i charakteru prosto z Hamptons.

Zdjęcie: Piotr Czaja

Na komodzie postawiłam lampę stołową, która wraz z zawieszonym nad nią lustrem MIRANO VENA nadała sypialni lekko marynistycznego klimatu. Obok komody stanęła szafa modułowa, którą już wykorzystywaliśmy w odcinku o zmieniającym wymiary salonie, ale tym razem zamiast frontów lustrzanych zastosowałam białe, klasyczne.

Zdjęcie: Piotr Czaja

Dalej szło nam równie szybko i przyjemnie. Na podłodze położyłam miękką wykładzinę, wspaniale pasującą do sypialni. Na środku ustawiłam duże, wygodne łóżko, do którego zagłówek zrobiłam z Darkiem – lubię Darka czasem pomęczyć i tym razem mi się udało, ponieważ mój ukochany stolarz nie lubi tapicerować, a zagłówek wymyśliłam pikowany 🙂 Zanim jednak wciągnęłam Darka w tapicerskie przygody zabrałam go po lampy do sklepu Castorama. Wybraliśmy jakby trochę „od czapy” kilka modeli. Z całego zestawu najbardziej podoba mi się lampa stojąca FINLAND. (Zestawienie oświetlenia w różnych stylach jest w tym przypadku przypadkowe, tylko pozornie. Wybierając lampy, efekt końcowy miałam oczywiście  w głowie).

Zdjęcie: Piotr Czaja

Choć czekały na mnie jeszcze dodatki, zagłówek dopełnił całości. Jak zwykle nie szczędziłam poduszek i miękkich materiałów – i tu może Was trochę zaskoczę, ale w sypialni wykorzystałam tekstylia ogrodowe z serii RURAL. W oknach zawisły firany CUNDA, a jako wisienka na torcie – na ścianie nad łóżkiem znalazły się malowane razem z bohaterkami stare drewniane wiosła kupione na internetowej aukcji.

Zdjęcie: Piotr Czaja

Jeżeli jesteście ciekawi kolejnej metamorfozy, zapraszam Was do HGTV w niedzielę o godzinie 22.00, a jeżeli przegapiliście ten odcinek – możecie jeszcze go obejrzeć – są powtórki 🙂

  • środa (27 czerwca ) godz. 16.00
  • czwartek (28 czerwca) godz. 9.55
  • piątek (29 czerwca) godz. 20.00
  • sobota (30 czerwca) godz. 00.45

Ściskam,
Do.