Kontakt:

Biuro projektowe:

Iwona Piórkowska
biuroprojektowe
@dorotaszelagowska.pl

+48 533 666 746

 

Management:

Maria Grzesiak
maria@dorotaszelagowska.pl
+48 530 117 276

Ważne – nie przyjmujemy zgłoszeń do programu!

Castingi do programów z moim udziałem prowadzą kanały:  TVN, HGTV oraz TVN Style. Informacji szukajcie na stronach i FB kanałów.

Zmieniający wymiary salon wielofunkcyjny, czyli 3 odcinek „Dorota inspiruje”

Foto: Piotr Czaja
Kategorie: • Autor: Komentarze ()

Trzeci odcinek „Dorota inspiruje” to było wyzwanie wielowymiarowe. Niby prosta sprawa – salon, ale jak się okazało… – ci z was, którzy widzieli premierę w niedzielę wiedzą, o co chodzi 🙂 a ci, którzy tak jak ja przegapili emisję, będą mieli jeszcze okazję (na dole wpisu podaję daty i godziny powtórek w HGTV) – pomieszczenie nie chciało dać się zmierzyć i kilka rzeczy przez to poszło nie tak!

Salon Doroty i Marcina do tej pory był bardziej dużym pokojem niż salonem z prawdziwego zdarzenia, spełniał też dodatkowo rolę pokoju najmłodszego syna Stasia, który po programie zamieszkał w pokoju ze starszym bratem – Frankiem. Oczywiście to nie koniec listy dotychczasowych funkcji salonu – bardzo dobrze odnajdywał się także w roli sypialni rodziców, garderoby i pracowni/gabinetu. Jak widzicie to strasznie dużo jak na nieco ponad 20m2. Do wszystkich tych  funkcji należy dodać wielką różnorodność kolorów, styli i materiałów więc już po opisie i zdjęciach wiedziałam, że aby przywrócić pomieszczeniu pierwotną i zakładaną rolę salonu (z funkcją spania), czeka mnie sporo pracy.

Na początek zabraliśmy się za usunięcie wszystkiego z pokoju. Jak już poza nami w pomieszczeniu nie było niczego, okazało się, że wcale nie jest tam tak ciasno, a dodatkowo jest całkiem jasno 🙂 i taki stan miałam nadzieję utrzymać do końca. Jednym z ważniejszych elementów tego salonu jest szafa. Dla Doroty i Marcina jest to do sprawa kluczowa, ponieważ pomimo, że do tej pory posiadali w salonie wieeeeeeelką szafę, (której wiek należałoby sprawdzić za pomocą datowania węglowego) i tak się w niej nie mieścili. Część ubrań, które powinny znaleźć się w jej czeluściach, znajdowała swoje miejsce w przeszklonej witrynce… Widok nie do odzobaczenia! Tak więc szafa stanęła na podium moich punktów obowiązkowych. Mogłabym ją oczywiście zaprojektować od A do Z, ale po co skoro mam przy swoim boku specjalistę wśród specjalistów 🙂 Tak, dobrze zgadliście – po zakup szafy do Castoramy zabrałam ze sobą Darka. Zapytacie pewnie dlaczego nie poprosiłam, aby to on szafę zbudował. Tym razem chciałam pokazać, że ładne i solidne szafy można również kupić w sklepach. Dla Doroty i Marcina wybrałam zabudowę modułową z lustrzanymi frontami z serii DARWIN. Zastosowanie lustrzanych frontów to zawsze dobre rozwiązanie dla niewielkich i niedoświetlonych pomieszczeń. Lustra świetnie odbijają światło, a równocześnie dają poczucie przestrzeni. W tym samym czasie, gdy z Darkiem wybieraliśmy zabudowę, ekipa na miejscu zajęła się ścianami. Pewnie nie będziecie zaskoczeni –  jest szaro 🙂 W ramach płodozmianu na jednej ze ścian zamiast „zwykłej” farby położyliśmy farbę betonową PRIMACOL – efekt? Ja jestem zadowolona, ale oceńcie sami 🙂 Na ścianie przeciwnej do betonowej użyłam natomiast szarości w kolorze srebra z wydzielonym grafitowym prostokątem, który posłużył jako miejsce do wyeksponowania prac Doroty – bohaterki, tego odcinka nie moich :).

Zdjęcie: Piotr Czaja

Gdy w pokoju stanęła szafa, zaczęły się schody. Okazało się, że salon w magiczny sposób zmienił wymiary… No dobra, salon się nie zmienił od momentu zrobienia pomiarów, ale pojawił się tzw. element ludzki – czyli błąd przy pomiarach, w wyniku którego salon skurczył się o 80 cm. No cóż, takie rzeczy czasem się zdarzają. Trzeba było natychmiast zabrać się za naprawianie szkód, czyli za modyfikację projektu. Tyle tylko, że to był dopiero początek – istotniejszym problemem okazał się rozmiar narożnika zamówionego kilka tygodni wcześniej specjalnie dla Doroty i Marcina. Był wspaniały, wielki (jak się okazało zbyt wielki!) z funkcją spania i ogromnym szezlongiem, na którym można by spać we dwie osoby nawet go nie rozkładając. Niestety choć kombinowaliśmy jak konie pod górę, nie dało się zmieścić mebla w tym salonie.

Wnioski z tych dwóch zdarzeń, które wydarzywszy się jedno po drugim nieco zepsuły wszystkim nam humory, są takie – nieszczęścia chodzą parami, a  wpadki mobilizują ekipę do natychmiastowej reakcji i wspólnego szukania rozwiązań. Zmodyfikowaliśmy błyskawicznie projekt, kupiliśmy fajny, zastępczy narożnik z funkcją spania, a los uśmiechną się także do zbyt dużego mebla, ale o tym za tydzień :).

Zdjęcie: Piotr Czaja

Mając na uwadze, że salon będzie, jak dotąd, służył także jako miejsce zabawy dla dzieci, na podłodze nie mogło zabraknąć  miękkiego dywanu (wybrałam model AVANTI NANA), który wydziela strefę wypoczynkową w pomieszczeniu. Stoliki kawowe, które widzicie na zdjęciach powyżej, zrobiłam z Mariką. Blaty są ze sklejki wyciętej na wymiar koszy przez Darka, natomiast od spodu zamontowałyśmy kółka, które zapewniają meblom lekkość i mobilność. Dzięki temu szybkiemu patentowi powstały dwa stoliki kawowe z funkcją przechowywania zabawek Stasia i Franka. W części wypoczynkowej stanął także wygodny fotel w odcieniach szarości, a nad nim stylowa, idealna do czytania, lampa podłogowa CONNY.

Zdjęcie: Piotr Czaja

W części jadalnianej ustawiłam prosty, okrągły biały stół i cztery krzesła. Obok stołu na ścianie znalazła się wspomniana wcześniej galeria prac Doroty, a po drugiej stronie stanął zbudowany przez Darka sekretarzyk, przy którym Dorota będzie mogła rozwijać swoją artystyczną pasję. Skrzynia wykonana została ze sklejki, do niej dobraliśmy nogi pasujące formą do stylistyki całego pomieszczenia. Dla kontrastu dodałam żółte krzesło, a nad sekretarzykiem zawiesiłam w ramkach grafiki Mariki, żeby stymulowały Dorotę do pracy – nie ma to jak zdrowa konkurencja 🙂

Zdjęcie: Piotr Czaja

W momencie, w którym na swoim miejscu stanął sekretarzyk – moja praca w salonie u Doroty i Marcina prawie dobiegła końca. Jeszcze tylko dekoracja okna, dodatki i mogłam zapraszać bohaterów do ich nowego salonu. W oknie zawisły firany COLOURS – jak zwykle zostały zawieszone na całej długości ściany i oczywiście dałam ich więcej. Cóż mam powiedzieć – lubię jak w oknie jest dużo marszczeń 🙂 Jeszcze kilka poduszek i mogliśmy robić finał!

Foto: Piotr Czaja

Zdjęcie: Piotr Czaja

Tych z was, którzy nie widzieli tego odcinka w niedzielę, zapraszam na powtórki:

  • środa (13 czerwca) godz. 16.00
  • czwartek (14 czerwca) godz. 9.55
  • piątek (15 czerwca) godz. 20.00
  • sobota (16 czerwca) godz. 00.45

W następnym odcinku (premiera w niedzielę o 22.00) łazienka z całkiem sporą niespodzianką 🙂.
Zapraszam serdecznie!

Uściski
Do.